01 kwietnia 2026

Zjedz tłuszcz, spal tłuszcz. Książka „Banting, jedz i chudnij” 
Tima Noakesa to lektura zmieniająca paradygmaty żywieniowe.

Od 2015 zajęłam się edukacją z zakresu bodybuildingu i innego rodzaju treningów ruchowych.
Razem z treningami w parze dla uzyskania najlepszych efektów musi iść zawsze odpowiednie odżywianie. 

Standardowy paradygmat świata fitness brzmi: „jedz mniej, ruszaj się więcej”, a makroskładniki opierają się na węglowodanach jako głównym źródle energii, chudym białku i minimalnej ilości tłuszczu. Co jednak, jeśli powiem Wam, że to podejście dla wielu osób jest po prostu błędne?
Że istnieje sposób, by budować estetyczną sylwetkę, redukować tkankę tłuszczową i cieszyć się ogromną dawką energii, jedząc jednocześnie soczyste steki, awokado, masło i jajka? 

Dziś chcę przedstawić książkę, która w moim odczuciu zrewolucjonizowała podejście do dietetyki (nie tylko sportowej).
Mowa o „Banting, jedz i chudnij” (w oryginale ”The Real Meal Revolution”), której autorem jest profesor Tim Noakes. 

Kim jest Tim Noakes i dlaczego powinieneś go posłuchać?

Zanim przejdziemy do tego, czym w ogóle jest dieta Banting, musimy przyjrzeć się postaci głównego autora. Profesor Tim Noakes to nie jest kolejny internetowy guru bez pokrycia, próbujący sprzedać cudowny suplement na odchudzanie. To legenda medycyny sportowej.

Pochodzący z RPA Noakes przez lata był jednym z największych światowych autorytetów w dziedzinie fizjologii wysiłku. Jest autorem kultowej dla biegaczy książki „The Lore of Running”. Co ciekawe, przez większość swojej kariery był on gorącym orędownikiem... ładowania węglowodanów. Uważał, i tak też uczył innych, że sportowcy wytrzymałościowi (i nie tylko) potrzebują ogromnych ilości glukozy, aby optymalnie funkcjonować. Sam był maratończykiem, biegał ultramaratony i stosował dietę wysokowęglowodanową, ubogą w tłuszcze. Zgodnie z oficjalnymi wytycznymi, powinien być okazem zdrowia.

Co się jednak stało? Pomimo bycia niezwykle aktywnym fizycznie, u profesora Noakesa zdiagnozowano cukrzycę typu 2. Jego waga rosła, a zdrowie metaboliczne legło w gruzach. To był dla niego szok. Zamiast jednak brnąć w swoje wcześniejsze przekonania, jako prawdziwy naukowiec zaczął badać temat na nowo. Odkrył, że problemem nie był brak ruchu, ale to, co kładł na talerzu – węglowodany. 

Noakes dokonał publicznej wolty, za którą zapłacił wysoką cenę (był nawet sądzony przez radę medyczną za swoje poglądy, ostatecznie jednak wygrał, udowadniając swoje racje naukowe). Przyznał się do błędu, wręcz "wyrywając strony z własnej książki". Został jednym z największych promotorów diety LCHF (Low Carb, High Fat – mało węglowodanów, dużo tłuszczu), a książka „Banting, jedz i chudnij” jest pokłosiem tej niezwykłej przemiany.

Czym jest Banting? (I skąd ta dziwna nazwa?)

Słowo "Banting" nie wzięło się z kosmosu. Pochodzi od nazwiska Williama Bantinga, brytyjskiego przedsiębiorcy pogrzebowego z XIX wieku, który zmagał się z potężną otyłością. Banting próbował wszystkiego – głodówek, morderczych ćwiczeń (jak na tamte czasy), ale nic nie działało. W końcu lekarz dr William Harvey zalecił mu odstawienie chleba, cukru, piwa i ziemniaków, a w zamian jedzenie mięsa, ryb i warzyw. Banting schudł, odzyskał zdrowie i napisał o tym broszurę „List o otyłości”, która stała się pierwszym w historii bestsellerem dietetycznym. Od jego nazwiska wzięło się nawet słowo *to bant* – oznaczające w języku angielskim (zwłaszcza w RPA) bycie na diecie.

 

Współczesny Banting, opisywany przez Noakesa i jego współautorów (Jonano Proudfoota i Sally-Ann Creed), to w zasadzie dieta ketogeniczna lub bardzo restrykcyjny LCHF. Jej główne zasady są banalnie proste, choć stoją w opozycji do tego, czego uczy się nas od dziecka:

1. Zredukuj węglowodany do minimum (szczególnie cukier, zboża, skrobię).

2. Jedz zdrowe tłuszcze (masło, smalec, oliwa z oliwek, olej kokosowy, tłusty nabiał – zapomnij o rafinowanych olejach roślinnych i margarynie).

3. Spożywaj umiarkowane ilości białka (wystarczające do budowy i naprawy tkanek, ale bez przesady).

4. Jedz prawdziwe jedzenie (nieprzetworzone, bez kodów kreskowych składających się z tablicy Mendelejewa).

W książce znajdziemy genialny i prosty system list: Zielonej (jedz do woli), Pomarańczowej (jedz z umiarem), Jasnoczerwonej (rzadko) i Czerwonej (nigdy). To sprawia, że dieta staje się prosta we wdrożeniu, bez obsesyjnego liczenia każdej kalorii.

Dlaczego warto spróbować odżywiania według Banting? Z mojej perspektywy.

Jako instruktorka kulturystyki i aeroboksu widzę ludzi, którzy walczą ze swoimi ciałami.
Dlaczego więc gorąco polecam im zapoznanie się z koncepcją profesora Noakesa? 
Oto kluczowe powody, dla których Banting to coś więcej niż tylko dieta – to narzędzie do odzyskania kontroli nad własnym metabolizmem.

1. Kontrola insuliny, czyli Święty Graal spalania tkanki tłuszczowej

W świecie fitnessu często demonizuje się tłuszcz, zapominając, że kluczem do tycia i chudnięcia są hormony, a konkretnie – insulina. Insulina to hormon transportujący, ale i magazynujący. Kiedy jesz węglowodany (ryż, makaron, chleb, słodycze), poziom glukozy we krwi rośnie. Trzustka wyrzuca insulinę, aby tę glukozę zmagazynować (w mięśniach, wątrobie, a gdy te są pełne – w komórkach tłuszczowych). 

Co najważniejsze: dopóki poziom insuliny we krwi jest wysoki, Twój organizm fizjologicznie nie jest w stanie spalać własnej tkanki tłuszczowej. Zablokowana jest lipoliza. 

Przechodząc na styl odżywiania z książki „Banting...”, radykalnie obcinasz węglowodany. Twój poziom insuliny spada do bazowego poziomu i pozostaje stabilny. Twój organizm, nie mając dostaw glukozy z zewnątrz, otwiera "bramy" komórek tłuszczowych. Zaczynasz czerpać energię z własnego brzucha, ud czy pośladków. 

2. Koniec z wiecznym głodem i spadkami energii

To chyba największa zaleta, o której mówi profesor Noakes. Przypomnij sobie klasyczną dietę redukcyjną (np. 1500 kcal opartych na węglowodanach). Zjadasz owsiankę rano, cukier rośnie, a za dwie godziny gwałtownie spada. Ręce Ci się trzęsą, masz mgłę umysłową i zabijesz za batonika. 

Tłuszcz jest niezwykle sycący daje aż 9 kcal na gram, a przy tym nie powoduje wyrzutu insuliny. Kiedy Twoje ciało zaadaptuje się do czerpania energii z tłuszczu (tzw. keto-adaptacja), zyskujesz dostęp do praktycznie nieograniczonego rezerwuaru energii. Nawet bardzo szczupły sportowiec ma w sobie kilkadziesiąt tysięcy kalorii zmagazynowanych w tkance tłuszczowej.

Na Banting możesz zjeść rano jajecznicę na maśle z boczkiem i nie czuć głodu przez kolejne 6-8 godzin. Na sali treningowej to ogromny atut. Nagle przestajesz myśleć obsesyjnie o kolejnym posiłku i odzyskujesz bystrość umysłu. Znika zjawisko "zjazdu energetycznego" o godzinie 14:00.

3. Redukcja stanów zapalnych i lepsza regeneracja

Kulturystyka, podnoszenie ciężarów, a w zasadzie każdy intensywny sport to mikrouszkodzenia i stany zapalne. To naturalny proces, który prowadzi do hipertrofii (wzrostu mięśni). Jednak chroniczny stan zapalny organizmu jest naszym wrogiem – prowadzi do kontuzji, chorób, obrzęków stawów i gorszej regeneracji.

Diety oparte na dużej ilości cukru i przetworzonych węglowodanów działają prozapalnie. Z kolei oparcie diety na tłuszczach, szczególnie nasyconych (zwierzęcych) i jednonienasyconych, ma działanie wyciszające stany zapalne. W książce autorzy dużo miejsca poświęcają demonizowanym tłuszczom zwierzęcym. Przez lata wmawiano nam, że masło zatka nam tętnice, a margaryna to zdrowie. Noakes brutalnie, opierając się na badaniach (często ukrywanych przez dekady), rozprawia się z mitem cholesterolowym. 

4. Kwestia mięśni: Czy bez węgli da się budować formę?

Tutaj wielu kulturystów tradycjonalistów łapie się za głowę: "A co z glikogenem mięśniowym? Przecież mięśnie potrzebują węgli, żeby rosnąć!".

Tak, glikogen jest paliwem do intensywnych wysiłków, jakim jest trening oporowy. Jednak to, czego "Banting..." nas uczy o elastyczności metabolicznej, otwiera nowe horyzonty. W procesie zwanym glukoneogenezą Twój organizm potrafi wytworzyć potrzebną (niewielką) ilość glukozy z białka i z glicerolu (składnika trójglicerydów). 

Gdy jesteś w pełni zaadaptowany do tłuszczów, Twoje ciało staje się niezwykle oszczędne w gospodarowaniu glikogenem. Owszem, klasyczna masówka węglowodanowa napompuje mięśnie wodą i glikogenem szybciej, ale Banting pozwala na budowanie "suchej", niezwykle gęstej jakościowo masy mięśniowej bez zalewania się tłuszczem. 

Dodatkowo, obecność cholesterolu z jaj i czerwonego mięsa to fundament do produkcji testosteronu – najważniejszego hormonu anabolicznego dla każdego bywalca siłowni, niezależnie od płci. Banting to środowisko hormonalne idealne dla siły!

5. Leczenie insulinooporności

Coraz więcej osób trafiających na siłownię z prośbą o ułożenie planu treningowego cierpi na ukrytą (lub jawną) insulinooporność, a nawet stan przedcukrzycowy. Tradycyjna dieta z przewagą węglowodanów (nawet tych złożonych) dla osoby z insulinoopornością to jak dolewanie benzyny do ognia. Komórki są "głuche" na insulinę, organizm produkuje jej coraz więcej, tycie postępuje, a mięśnie i tak są niedożywione.

Książka Tima Noakesa pokazuje, że z insulinooporności można wyjść. Odcięcie podaży cukrów zmusza komórki do "uwrażliwienia się". Z punktu widzenia budowania sylwetki, wrażliwość insulinowa to podstawa. Jeśli komórki mięśniowe nie reagują dobrze na insulinę, to żaden trening nie przyniesie spektakularnych efektów.

Jako instruktor wiem, że najlepsza dieta to ta, którą jesteś w stanie utrzymać. Banting jest pyszny, dlatego tak wiele osób zostaje przy tym stylu odżywiania na lata.

I żeby nie było! Kalorie wciąż mają pewne znaczenie. Choć Banting nie nakazuje liczenia kalorii (bo tłuszcz i białko dają sytość zniechęcającą do przejadania się), na pewnym etapie redukcji, gdy do zrzucenia zostają "ostatnie 2 kilogramy na brzuchu", fizyka bierze górę. Można przytyć jedząc zdrowo na diecie LCHF, jeśli codziennie będziesz zjadać kostkę masła i kilo orzechów makadamia. Czasem ludzie słysząc "dużo tłuszczu i mięsa", zapominają o Zielonej Liście z książki, na której królują warzywa niskowęglowodanowe. Szpinak, brokuł, kalafior, cukinia, szparagi – to one powinny stanowić objętościową podstawę Twojego talerza na tej diecie, jako nośnik dla wspaniałych sosów i mięs. Błonnik i witaminy są kluczowe dla mikrobiomu jelitowego.

Profesor Tim Noakes swoją książką, odwagą i przyznaniem się do błędu wytyczył nową ścieżkę. Udowodnił, że nauka żyje, ewoluuje, a to co uważaliśmy za pewnik jeszcze dekadę temu, dziś często ląduje w koszu. 

Jeśli chcesz zbudować estetyczną, twardą sylwetkę, pozbyć się mgły umysłowej, mieć energię jak po potrójnym espresso od rana do wieczora i cieszyć się każdym posiłkiem – gorąco zachęcam Cię do lektury „Banting, jedz i chudnij”. Zrozumiesz fizjologię swojego ciała na nowo. A potem idź na zakupy, kup dobrą wołowinę, trochę prawdziwego masła, zielone warzywa i zacznij rewolucję na własnym talerzu.

Twoje ciało na pewno Ci podziękuje.

arrow
arrow

To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych. Elementom tekstowych możesz też ustawić animację, dzięki czemu, gdy użytkownik strony wyświetli je na ekranie, pokażą się one z wybranym efektem.

Kontakt

kontakt@ideowo.com

 

tel. 506 449 217